"Od Zgorzelca idą z własnej woli"..., czyli grupa 5 w drodze na Jasną Górę


Krok za krokiem coraz bliżej Jasnej Góry. Ponad 700- osobowa grupa w upale, deszczu wędruje do Częstochowy. Są już pierwsze oznaki zmęczenia, pęcherze i kryzysy. Jednak jak mówią wytrawni pątnicy- trudności trzeba przetrwać, bo potem będzie coraz lepiej. A na szlaku pielgrzymi są bardzo gościnnie witani. Dziś na pątniczym szlaku odwiedziliśmy grupę nr 5 zgorzelecką. 




  W drogę wyruszyli całą rodziną. Elwira i Grzegorz z grupy zgorzeleckiej kolejny już rok zabrali na pieszą pielgrzymkę dwóch swoich synów: 7- letniego Marcela i 5-letniego Miłosza. Do 9-dniowej wędrówki szykowali się od dawna. Trzeba było bowiem przygotować do trasy m.in. wózki. Pątnicy bowiem nie tylko idą drogami asfaltowymi, ale przede wszystkim polnymi i leśnymi. Dlaczego po raz kolejny ruszyli na szlak? 

Z ringu bokserskiego na Jasną Górę. Wiesław z Lubania w młodości był zawodowym pięściarzem, teraz jest trenerem. Tę niekobiecą dyscyplinę sportu chce zaszczepić właśnie w kobietach. Na swoim koncie ma już sukcesy nie tylko zawodowe. Chce podziękować Matce Bożej za pracę i 6 lat trzeźwości. Na szlak wybrał się po raz pierwszy.

Uwaga na porcelanę, czyli pielgrzymkowy bagaż pod ścisłą ochroną. Legniccy pielgrzymi, którzy od wtorku ( 2 sierpnia) wędrują na Jasną Górę, każdego dnia wstają o świcie, by ruszyć w dalszą drogę. Niewiele mają czasu na złożenie namiotu, spakowanie walizki i odniesienie do samochodu ciężarowego. Później opiekę nad rzeczami pątników przejmują bagażowi.  W grupie nr 5 funkcję tę pełni m.in. Dorian



 
0:00
0:00
Grupa nr 5


0:00
0:00
w drodze na Jasną Górę

 

 

 



Reklama


Reklama